Harleye przed druga wojną światową
Kiedy wybuchła pierwsza wojna światowa, nie sposób było sobie wyobrazić, aby amerykańscy żołnierze nie posiadali na wyposażeniu motocykli sygnowanych legendarną już dzisiaj marką Harley-Davidson. Co ciekawe, w trybie natychmiastowym powołana została nawet do życia szkoła, w której kształcono mechaników w zakresie, jak w szybki sposób naprawiać w tych motocyklach wszelakie awarie. Zresztą, tego rodzaju szkolenia postanowiono kontynuować również i po zakończeniu działań wojennych. Podczas pierwszej wojny zapotrzebowanie na te pojazdy było bardzo duże, więc – cóż tu ukrywać – firma na tym interesie całkiem nieźle zarobiła i musiała do tego stopnia zwiększyć liczbę produkowanych przez siebie motocykli, że w tej branży stała się wówczas numerem jeden na całym świecie. Pojazdy te trafiały wtedy już do niespełna siedemdziesięciu krajów – oczywiście, poza Stanami Zjednoczonymi. W wojsku jednoślady te także cieszyły się bardzo duża popularnością, albowiem znakomicie sprawdzały się w najtrudniejszych nawet warunkach. Jeżeli zaś chodzi o liczby, to przez cztery lata trwania pierwszej wojny amerykańska armia zamówiła niemalże dwadzieścia tysięcy egzemplarzy Harleyów. Po zakończeniu wojny dobra passa przedsiębiorstwa trwała nadal – co więcej, trwała dość długo, bo aż przez dziesięć lat. Na rynek trafiały modele – takie jak dla przykładu Flan Twin Sport – cieszące się ogromna popularnością. Poza tym sukcesywnie pracowano nad ich ulepszaniem. W roku tysiąc dziewięćset dwudziestym drugim firma zastosowała w swoich motocyklach silniki, których pojemność wynosiła ponad litr. Sześć lat później zastosowano w tych pojazdach kolejną – jak na ówczesne czasy – innowację, i to bardzo pożyteczną z punktu widzenia kierowcy, a mianowicie hamulec przedniego koła. W tamtym okresie do sprzedaży trafiły tak znane modele, jak chociażby B Racer oraz Peashooter. Początek lat trzydziestych minionego stulecia przyniósł słynny krach na giełdzie w Nowym Jorku, co zapoczątkowało w Stanach Zjednoczonych potężny kryzys gospodarczy. Odbił się on oczywiście również i na sytuacji przedsiębiorstwa – i to w bardzo dotkliwy sposób, albowiem produkcja spadła wtedy bardzo drastycznie. Nie mniej jednak firma nie zamierzała tak łatwo składać broni, wprowadzając na rynek nowe modele – EL 61 oraz Flathead. Trzy lata przed wybuchem drugiej wojny wprowadzono kolejny silnik, który również okazał się sukcesem. Pewien etap w historii przedsiębiorstwa zamknęła rok później śmierć Williama Davidsona. Dwa lata później wybuchła zaś druga wojna światowa.
Kategoria: Harley Tagi: druga el firma flathead Harley historia światowa wojna
VTX 1300 to propozycja Hondy dla tych wszystkich osób, które lubią szybką jazdę, a przy okazji preferują cruisery ponad typowe, sportowe sylwetki motocykli. Honda VTX 1300 to kawał konkretnego motocykla – w stanie suchym jego waga wynosi bowiem trzysta kilogramów. Posiada czterosuwowy silnik o pojemności skokowej wynoszącej dokładnie tysiąc trzysta dwanaście centymetrów sześciennych, który chłodzony jest za pomocą cieczy. Maksymalna moc, jaka jednoślad ten może osiągnąć, wynosi siedemdziesiąt pięć koni mechanicznych – nie jest to jakaś imponująca specjalnie wartość, ale tego rodzaju motocykle nie są konstruowane z myślą o bardzo brawurowej jeździe. Pojazdem tym wyciągnąć można co najwyżej sto dziewięćdziesiąt kilometrów na godzinę. Na przyspieszenie do setki potrzebuje on nieco ponad pięciu sekund. Zaopatrzony jest w pięciostopniową skrzynię biegów. Na rynku zadebiutował przed sześcioma laty i wówczas jego cena w naszym kraju plasowała się w okolicach pięćdziesięciu jeden tysięcy złotych.
Każdy chyba doskonale kojarzy scenę z kultowego filmu „Pulp Fiction” Quentina Tarantino, kiedy to Bruce Willis wypowiada do swojej kobiety pamiętne słowa: „To nie motor. To Harley”. I to jest chyba najlepsze z możliwych ujęcie całego tematu. Harley Davidson to legenda i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli Stanów Zjednoczonych. To także inspiracja dla wielu artystów – jego motyw niejednokrotnie pojawia się w filmach. Pomijając ten powyżej wymieniony, można jeszcze wymienić takie tytuły jak „Easy Rider” (obowiązkowo!), „Harley Davidson i Marlboro Man” czy „The Wild One”. Ponadto ileż to razy ten wspaniały motocykl pojawiał się w muzycznych teledyskach – długo by w tym miejscu wymieniać. Wokół tego pojazdu krąży całe mnóstwo legend, na przykład taka, że pierwszy do niego gaźnik zrobiony został z puszki po pomidorach. Ile jest w tym prawdy? Dzisiaj trudno zgadnąć. Faktem natomiast jest, że Harley Davidson stanowił – i nadal zresztą stanowi – wzór dla bardzo wielu konstruktorów motocykli na całym świecie, w tym także dla naszych rodaków. Najlepszym tego przykładem może być w tym miejscu słynny Sokół 1000 – najpopularniejszy przed wybuchem drugiej wojny światowej motocykl w Polsce. Z innych ciekawostek nadmienić tutaj można, że kiedy firma Harley-Davidson Motor Company obchodziła jubileusz stulecia swojego istnienia, postanowiła przygotować w związku z tym nie lada gratkę dla wielbicieli swoich motocykli, a mianowicie specjalny model komórkowego telefonu. Jak nietrudno w tym miejscu się domyślić, telefon ów pod względem stylistycznym nawiązywał właśnie do tych legendarnych już pojazdów, ponadto został także wyposażony w dźwięki będące jednocześnie tymi piosenkami, które harleyowcy uwielbiają najbardziej. Bardzo wiele znanych osób to wielbiciele Harleyów. Spośród naszych rodaków wymienić można w tym miejscu chociażby nie żyjącego już Ryszarda Riedla – napisany przez niego utwór „Harley mój” stanowił jeden z największych przebojów grupy Dżem i na stałe wszedł już do kanonu polskiej muzyki rockowej. Motocykli tych dosiadali również tacy ludzie jak Jimi Hendrix, Arnold Schwarzenegger czy – uwaga – Brigitte Bardot. Dla osób kochających te pojazdy Harley Davidson nie jest tylko zwyczajnym motocyklem. To swego rodzaju manifestacja określonych przekonań, to cały styl życia i kultura, od lat motocykl ten kojarzy się z wolnością i życiem w trasie. Każdy właściciel Harleya jest dumny z tego, że go posiada – i w rzeczy samej, nie sposób mu się w tym momencie dziwić.